WARSZAWSKI MARATON FOTOGRAFICZNY

Warszawski Maraton Fotograficzny

Warszawski Maraton Fotograficzny był pierwszym konkursem i wyzwaniem fotograficznym, w którym zdecydowałem się wziąć udział. Nie miałem żadnego przemyślanego planu, żadnej wizji, czy myśli przewodniej swojego zestawu zdjęć. Postanowiłem, że samo wyjście na ulicę w poszukiwaniu dwunastu konkretnych ujęć, będzie dla mnie wystarczającym wyzwaniem.

Na czym polega maraton fotograficzny?

W największym skrócie: 12 tematów, tylko 12 zdjęć, 12 godzin. 4 tematy na starcie, kolejne 4 w środku dnia, kolejne 4 wieczorem. Można zrobić w ciągu dnia oczywiście więcej niż 12 zdjęć, ale w ostatnim punkcie, na karcie pamięci musi znajdować się 12 plików JPG, które nie były w żaden sposób obrabiane i zostały zrobione w odpowiedniej kolejności chronologicznej. I w tym miejscu zaczyna się historia zdjęcia, które zostało wyróżnione w kategorii “Warszawski szyk”.

Kiedy o godz. 10:00 stawiłem się na starcie maratonu, wiedziałem, że nie będzie łatwo. O dziwo jednak, pierwsze cztery tematy zrealizowałem bardzo szybko (“Warszawski Szyk” był tematem numer 1). Kiedy skierowałem się do kolejnego punktu, żeby odebrać następne wyzwania, dowiedziałem się, że cała moja dotychczasowa praca musi zostać usunięta. Powód? Robiłem zdjęcia w złej kolejności. Kłania się brak czytania regulaminu ze zrozumieniem, czy też może w ogóle brak czytania regulaminu.. A na zegarku wybiła godzina 14:00.

Maraton Fotograficzny zmusza do kreatywności

Nieco podłamany ruszyłem z wyczyszczoną kartą pamięci z powrotem na miasto. W międzyczasie umówiłem się ze znajomym w samym centrum Warszawy (przecież i tak już maraton był raczej spisany na straty). Czekając na patelni (plac w samym centrum Warszawy) obserwowałem różnorodność miasta. Niezawodny pan grający na krześle, sprzedawcy wszystkiego i niczego, starszy facet w kapeluszu, z gęstą brodą i kwiecistym krawacie… Zaraz, zaraz! W tym momencie zapaliły się w mojej głowie dwie lampki. Ostrzegawcza i motywująca.

Ostrzegawcza, bo przecież trzeba podejść do obcego człowieka, poprosić go o zrobienie zdjęcia, podpisanie zgody na publikację wizerunku i ustawienie według własnego pomysłu. KOSMOS. Lampka motywująca, bo w tym obrazie jest wszystko. Styl, klasa, zawadiackość, elegancja, w tle Pałac Kultury. Kompozycja idealna. A do czasu przyjazdu znajomego zostały 2 minuty.

Wydarzenia potoczyły się szybko. Jakimś cudem od razu zdobyłem duże zaufanie do pana Adama, z którym chwilę porozmawialiśmy o sztuce, bo okazało się, że mój model jest artystą. Największy żal skierowany był do… fotografów, którzy z ukrycia lub bez zgody zainteresowanego robią mu zdjęcia. Dlatego też, kiedy zapytałem o zgodę i podpis pod nią, nie było żadnego problemu. Następnie chwila pozowania (“Robimy na poważnie?”), łapania najlepszych ustawień w aparacie (bo nic przecież później nie wyciągnę na komputerze) i.. oto jest. Warszawski szyk.

WARSZAWSKI MARATON FOTOGRAFICZNY

Warto zrobić chociaż jedno dobre zdjęcie

Podczas gali kończącej Warszawski Maraton Fotograficzny wiedziałem, że nie mam szans na żadną z głównych nagród. Mój zestaw był dość chaotyczny i raczej nie łączył się w żadną całość. Co innego zdjęcia pojedyncze. Dlatego też niesamowicie ucieszyłem się, kiedy podczas prezentacji nominowanych zdjęć w pierwszej kategorii, jako pierwsze padło moje nazwisko, a chwilę później zostało powtórzone jako zwycięskie.

WARSZAWSKI MARATON FOTOGRAFICZNY
WARSZAWSKI MARATON FOTOGRAFICZNY

Maraton kosztował mnie ponad 30 000 kroków, co przełożyło się na 29 km po Warszawie. Do tego przełamanie się w fotografowaniu obcych ludzi na ulicy, rozmowy z nimi i wchodzenia w sytuacje uliczne. To naprawdę mało, jeśli ma się świadomość, że moje prace oglądał m.in. Tadeusz Rolke. To jeszcze mniej, kiedy w gorący letni dzień, na Bulwarze Karskiego nad Wisłą, ludzie mogą odpoczywać w cieniu, oglądając m.in. moje zdjęcie na wystawie pokonkursowej.

WARSZAWSKI MARATON FOTOGRAFICZNY

WARSZAWSKI MARATON FOTOGRAFICZNY

WARSZAWSKI MARATON FOTOGRAFICZNY

Zastanawiacie się, czy wziąć udział w kolejnej edycji Warszawskiego Maratonu Fotograficznego? To świetnie! Do zobaczenia w przyszłości na starcie.

Kategorie Blog

Pochodzę z Warszawy, tutaj też mieszkam i tutaj się uczę. Skończyłem studia teologiczne na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego, choć jeszcze czekam na obronę pracy magisterskiej. Sporą część czasu zajmuje mi także praca w biurze rzecznika prasowego Archidiecezji Warszawskiej. Moje teksty znajdziecie także w serwisach Ewangelizacja.waw.pl oraz TwojaBiblia.pl.